sobota, 1 marca 2014

Wygrał 20 milionów złotych w Lotto. Ludzie zastanawiają się: Co z nimi zrobi?

 

Piotr Zapotoczny
28.12.2013 , aktualizacja: 27.12.2013 19:13
AAADrukuj

Izabela Szumna, która sprzedała zwycięski los
Izabela Szumna, która sprzedała zwycięski los (Fot. Piotr Zapotoczny)
W wigilijny wieczór w Baborowie padła szóstka w Lotto. Wygrana to 20 mln zł, czyli więcej niż cały budżet miasteczka. Jego mieszkańcy nie mają wątpliwości: każdy po takiej wygranej zabrałby pieniądze i wyjechał gdzieś, gdzie są lepsze perspektywy.
Baborów leży przy granicy polsko-czeskiej, niedaleko Głubczyc. Miejscowość zamieszkuje zaledwie ponad 3 tys. mieszkańców, a na tablicy informacyjnej przy urzędzie miasta można przeczytać, że to "spokojne, małe miasteczko, usytuowane z dala od dużych aglomeracji miejskich".

W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia nazwa miejscowości pojawiła się jednak we wszystkich lokalnych i ogólnopolskich mediach, a i sami mieszkańcy nie mówią teraz o niczym innym niż o "szóstce", która w wigilijny wieczór padła tam w losowaniu Lotto. Szczęściarz wygrał 20 mln zł, kupując zakład na "chybił trafił". To o 3 mln więcej, niż wyniesie w przyszłym roku cały budżet Baborowa.

Kto trafił szóstkę?

Zwycięski kupon sprzedano w saloniku prasowym, ulokowanym w pasażu handlowym dyskontu Biedronka. To jedyny sklep wielkopowierzchniowy w Baborowie i centrum życia miasteczka. Tuż obok znajdują się jeszcze zespół szkół, przychodnia, apteka i urząd miasta. Stąd każdy, kto ma coś do załatwienia w jednym z tych miejsc, często zachodzi jeszcze - przy okazji - do dyskontu.

- Zakupy robią tu zarówno mieszkańcy Baborowa, jak i okolicznych wiosek. Po odejściu od kasy w dyskoncie część z nich przychodzi jeszcze kupić gazetę, papierosy lub wysłać kupon w totka. Przed świętami, gdy zapowiadano kumulację, sprzedaliśmy o dwie-trzecie więcej kuponów niż zwykle - mówi sprzedawczyni Izabela Szumna.

Po ogłoszeniu wyników losowania ruch w saloniku prasowym jeszcze się zwiększył.

- Mnóstwo ludzi przychodzi teraz i pyta, czy to tu padła główna wygrana i czy pamiętam, kto mógł kupić zwycięski kupon. Nie pamiętam. Ruch przed świętami był tak duży, że trudno ustalić nawet płeć zwycięzcy - mówi Izabela Szumna.

"Każdy by wyjechał"

Mieszkańcy są ciekawi, kto wygrał, ale nie spodziewają się, by szczęściarz w okolicach Baborowa został na dłużej. - Najprawdopodobniej wyjedzie stąd i kupi nieruchomość w większym mieście. Pojedzie gdzieś, gdzie są perspektywy.

Podobnie mówią ludzie, z którymi rozmawiam. - Baborów, to mała miejscowość i każdy tu zna każdego. Myślę, że po ujawnieniu się z wygraną, trudno byłoby zwycięzcy zaznać spokoju. Sama też bym tak postąpiła - przeniosła się z dzieckiem do Warszawy lub Poznania. Część pieniędzy przeznaczyłabym pewnie na cele charytatywne, bo dwadzieścia milionów to ogromna kwota - mówi Szumna.

- Miasto jest małe i rolnicze, nie ma tu przemysłu ani handlu. Jeśli w niedługim czasie ktoś wyjedzie lub zrobi większe zakupy, to szybko się dowiemy, kto jest milionerem. Trudno tu będzie coś takiego utrzymać w tajemnicy - mówi pan Grzegorz, rolnik.
 
Co zrobić z pieniędzmi?

- Każda osoba, którą znam, bałaby się ujawnić z wygraną. Jeśli kupon wygrała starsza osoba: dziadek lub babcia, to pieniądze pewnie rozejdą się po rodzinie. Jeśli młoda, to jest niebezpieczeństwo, że pójdzie w hulaszczy tryb życia. Natomiast jeśli ma trochę oleju w głowie, to wygrane pieniądze zainwestuje, ale na pewno nie tu, w Baborowie. Bo niby w co miałaby te pieniądze wpakować? Pozostaje wyjechać gdzieś daleko - dodaje pan Czesław.

- Milioner mógłby otworzyć tu punkt doradztwa dla rolników, a dodatkowo żyć z odsetek na koncie. To małe, ale piękne miasto, z którego nie warto wyjeżdżać - twierdzi z kolei nauczycielka z miejscowej szkoły. - Każdy tu teraz rozmawia o totolotku i z ciekawością rozgląda się za zwycięzcą. Cieszymy się też tym, że o Baborowie zrobiło się głośno w całej Polsce - dodaje.

Nowe pokolenie ma trudniej

Dawniej w Baborowie działały duże zakłady cukrownicze, mleczarnia i cegielnia, ale nie przetrwały zderzenia z kapitalizmem. - Teraz największym pracodawcą w okolicy jest szkoła - mówi burmistrz Elżbieta Kielska. Gmina zmaga się też z ogromnym bezrobociem - ile dokładnie osób z Baborowa nie ma pracy, nie policzono, ale w powiecie skala bezrobocia sięga 18 proc., toteż wiadomość o "szóstce" wygranej w lotto spowodowała rozbudzenie nadziei na nową inwestycję.

- Byłoby wspaniale, gdyby zwycięzca został w Baborowie i stworzył tu nowe miejsca pracy - mówi Kielska. Zaraz jednak dodaje: - Trudno jednak nawet doradzić, w co należałoby zainwestować, by powstał dochodowy biznes.

- Nowe pokolenie ma o wiele trudniej na rynku pracy niż moje, dlatego wyjeżdża. To problem nie tylko Baborowa, ale i całej Polski. Nie dziwię się, że wiele osób próbuje poprawić swój los i gra w totolotka, licząc na wygraną - puentuje burmistrz Kielska.


Cały tekst: http://opole.gazeta.pl/opole/1,35114,15195678,Wygral_20_milionow_zlotych_w_Lotto__Ludzie_zastanawiaja.html#ixzz2ujCc2msq

 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz